witam
przekopałam forum i nie powinnam powtórzyć wątku. sprawa wygląda tak: jestem od blisko 4 lat w związku mieszanym wyznaniowo, nadchodzi czas by się konkretyzować - ślub, wesele... i tu pojawia się problem. mój W. jest katolikiem, a ja wyznania prawosławnego. jak się zaczęłam w to zagłębiać - sytuacja jest beznadziejna, by wybrnąć z niej bez szwanku dla którejś ze stron. on chce chrztu dzieci w kościele, ja - w cerkwi. w zasadzie wszystko rozbija się o potomstwo, bo o sa ma ceremonię zaślubin to bysmy doszli do konsensusu.
nie wiem, co mam począć
obawiam się, że jedyną drogą jest rezygnacja z tego związku, a na samą myśl o tym łzy płyną mi lawinami. eeech, życie