Pomyslalam ze to dobry pomysl, aby pisac o mitach na temat seksu i obalac je. Co wy na to? Zauwazylam ze wiele osob pisze tutaj o swoich problemach i bardzo sie ich wstydzi, a czesem, problemy te wcale nie sa takie duze- sa to po prostu stereotypy, ktore sprawiaja ze do lozka wkrada sie nam stres, a pzreciez sypialnia to ostatnie miejsce, w ktorym powinnysmy sie stresowac..
To moze ja zaczne:
Ostatnio spotkalam sie z kolezankami ktorych dawno nie widzialam i jak to dziewczyny zaczelysmy plotkowac i nagle slysze " a wiesz co Ziuta ma nowego faceta ale jest beznadziejny i podobno moze tylko 5 minut" i druga zazartowala " e tam ziuta mi mowila ze sie wyrobil i teraz moze 15!" i tu rozlegl sie smiech...
czy 15 minut to krotko? czy to w ogole ma takie duze znaczenie? o czym to ma swiadczyc? o meskosci?osobiscie sama po 20 minutach ostrych harcow czasem wymiekam....moze jestem mało kobieca?
kolejnym mitem jest pzrzedwczesmy wytrysk, na to akurat nie mam anegdotki ale moim zdaniem to błędne koło: facet ma wczesny wytrysk, pzrypomina mu sie ze z takich wszyscy sie smieją i znowu wczesniej konczy i coraz bardziej sie stresuje..mysli ze dziewczyna tez sie smieje..podczas gdy to nie prawda....pzreciez pzredwczesny wytrysk nie oznacza konca zabawy...po prostu to sie zdarza- emocje i wszystko, nie swiadczy o niczym zlym a wrecz pzreciwnie..facet jest po prostu wrazliwy..
no to tyle co mi na razie pzrychodzi do głowy
piszcie:)