Czytając Wasze posty zazdroszcze Wam i poniekąd sobie...

Mój facet w ogóle nie ma juz ochoty na seks. Przez rok cudownie nam było, potrafiliśmy kochac sie nawet 3 razy dziennie a ostatnio... w ogóle nie robimy tego i jak zapowiedział... do ślubu juz nie bedziemy robić. Zasłania sie wiarą, twierdzi że nie chce już żyć w grzechu. Zrozumiałabym to (i cały czas staram sie) ale łatwiej byłoby gdyby nie było tamtego roku. Nie wiem co sie stało z moim misiem??

Rozmawialiśmy poważnie na ten temat....i on oświadczył mi to z bardzo poważną miną. A mnie on tak bardzo pociąga i bardzo dużo kosztuje mnie hamowanie w sobie tych instynktów. Po prostu brakuje mi TEJ bliskości. Czy którejś z Was przydarzyło sie coś podobnego? Pomóżcie bo to niełatwe....