Witam, mój problem polega na tym, że nie potrafię cieszyć się ze zbliżenia, z sexu. Chce wyłącznie aby chłopakowi było dobrze, sprawiało przyjemność. Sobą się nie przejmuję, nie myśle o orgaźmie czy o radości z sexu. Dla mnie kochanie się to tylko zwykła fizyczność, rutyna. Chodzę z chłopakiem do łóżka aby go zaspokoić, zrobić mu dobrze; nic z tego nie mam. Może jedynie lekką satysfakcję, że jemu było ok. Chciałabym to zmienić, ale nie potrafię. Rozmawiałam na ten temat z chłopakiem; powiedział, że obu nam ma być dobrze, oboje mamy się cieszyć, lecz co zrobić jak nie potrafię. Pomóżcie! Macie jakiś pomysł na zmiane moich poglądów?