w moim przypadku było tak, że uwierzyłam chłopakowi na słowo "będę uważał, wyjmę przed końcem" (tak tak wiem co myślicie) i wyjął pół sekundy za późno, trochę nasienia zostało we mnie. no cóż liczyłam na szczęście i czekałam na okres, a tu się spóźniał już sporo. najgorsza była myśl co na to ON, bo ja bym dała sobie jakoś z tym radę, ale tylko gdyby on był przy mnie, a miałam podstawy, żeby wątpić w to. cóż mi innego pozostało kupiłam test, już nawet zapomniałam nazwy i pokazał mi wynik, a właściwie wyrok... :O wielka panika, rozpaczałam, ale jakoś przywykłam to tej myśli, że będę miała dziecko, a ojcem miał być chłopak, w którym byłam zakochana. nie wiedziałam jak mu o tym powiedzieć. zapisałam się do lekarza, żeby w razie czego mieć dowód i upewnić się na 100% hehe okazało się, że test się mylił (nie dziwie się z tego stresu nie zastosowałam się do instrukcji) wszystko było okej ufff co za ulga. to tak z grubsza. każda dziewczyna, która przeżyła coś podobnego wie o co chodzi. szerze mówiąc nawet nie za bardzo chce mi się wracać pamięcią do tych chwil