Takich porażek w moim życiu było bardzo wiele i wiele zostało mi w pamięci...
Jedną z nich to było to jak zakochałam się w gimnazjum w pewnym chłopaku do którego dzwoniłam i słuchałam jego głosu

hehe głupia byłam

No i tak potrafiłam dzwonić codziennie...On nie wiedział, że to ja...Potem zaczęłam z nim rozmawiać i jakoś coś mi strzeliło do głowy i powiedziałam kim jestem (może miałam nadzieję, że coś z tego będzie) no ale niestety...on do mnie podszedł i zaczął się śmiać :/ Oj nie zapomne tego jak się wtedy poczułam...Potem praktycznie cała szkoła o tym wiedziała a ja nie chciałam do niej chodzić bo miałam niezłą kapę :/
Będąc jeszcze w podstawówce mieliśmy taką pocztę walentynkową robioną jakiś tydzieą przed walentynkami...Ja byłam zakochana w moim obecnym chłopaku...Miałam wtedy chyba 10 lat. Wysłałam mu liścik w którym napisałam, że jestem w nim zakochana a on nawet o tym nie wie (czy jakoś tak) no i pokazał to innym i wszyscy chcieli wiedzieć kto to...I jedna koleżanka z jego klasy w WC zapytała mnie czy to ja wysłałam list do R...A ja naglę się zrobiłam cała czerwona i odpowiedziałam nie...ale i tak wyszło szydło z worka...No ale nie ma co jesteśmy razem czyli jednak stara miłość nie rdzewieje
Jeszcze w podstawówce jak jeździłam trochę nie zbyt umiejętnie na rolkach była taka mała która chciała mnie przewrócić czy coś...i ją nie wiem jak pociągłam tak, że się przewróciła bo też była na rolkach...i wpadła do rowu...z płaczem poszła do domu...miała za swoje

Jak się okazało złamała obojczyk :/ Potem jej babcia mnie męczyła o to co zobiłam i musiałam chodzić bocznymi drogami do szkoły bo ciągle mnie chciała dorwać...nie wiem czemu...chciała mnie zbić?Hmm
To narazie na tyle pewnie sobie cos jeszcze przypomnę więc napiszę