Ja miałam zaręczyny pod dwoma postaciami.
Pierwsza postać :
nasza prywatna, tylko we dwoje
Mąż jak codzieą wyszedł do sklepu po zakupki, ja zostałam w łóżku i jeszcze drzemałam.
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą ogromny bukiet czerwonych róż z pierścionkiem w środku. Zza bukietu wyglądała nieśmiało mordka mojego męża:))
Oświadczył mi się na kolanach, kiedy ja z poczochranymi od snu włosami dochodziłam do siebie po przebudzeniu

)
Oprzytomniałam... i powiedziałam TAK !!

)
Druga postać :
oficjalnie z Rodziną
Mąż przyjechał do naszego domu ze swoją Rodziną, z butelką dobrego alkoholu dla Taty i bukietem kwiatów dla Mamy.
Wygłosił uroczyste przemówienie i zwrócił się do moich Rodziców z prośbą o moją rękę

)
Potem raz jeszcze oficjalnie na kolanach oświadczył mi się

)
Tak to u Nas było...
Ta druga postać była tylko po to żeby spełnić marzenie mojej Mamy - zawsze chciała żeby ostatniej córce oświadczono się w sposób iście tradycyjny

)
Jeżeli o mnie chodzi to liczy się dla mnie ta pierwsza postać - nasza prywatna...
Ale obie były niezwykle wzruszające i wspaniałe.
Były to jedne z najważniejszych chwil w moim życiu

)
Co do pierścionka - ja również dawałam pewne znaki, jakie pierścionki mi się podobają, jakie wywołuja błysk w oku..
I dostałam własnie taki jaki sobie wymarzyłam

)
Także uważam że nakierowywanie na właściwy tok myślenia jest jak najbardziej ok

)
Pzdr