to znowu ja:) nie wiedzialam czy powinnam pisac w tym watku czy zaczac nowy ale skoro ten sie jeszzce zachowal....
Dziewczyny czuje ze moj zwiazek sie rozpada!! Cos jest nie tak i nie wiem co. Moj narzeczony sie zmienil. Nie traktuje mnie jak swoja narzeczona, ani nawet jak dziewczyne, ale raczej jako kolege. Zwraca sie do mnie jak do kolegi, nie przytula mnie, nie caluje, nie jest w ogole romantyczny (no chyba ze "mu sie chce"). Nawet zauwazylam ze oglada coraz wiecej filmow porno. Jestesmy razem 3,5roku, zareczeni juz 2 lata, mieszkamy razem (niestety z moja mama), a kiedy wspominam o slubie o planach na przyszlosc to mowi ze jeszcze za wczesnie i ze najpierw musimy pomieszkac razem zeby zobaczyc czy mozemy byc razem bo po co w przyszlosci sie rozwodzic. Z drugiej strony zapewnia mnie ze chce byc ze mna do konca. Ja juz nie wiem co o tym myslec. Ja go poprostu nie poznaje. Czuje ze sie od siebie oddalamy. Czesto sie klocimy o glupoty. Czasami w chwilach slabosci mysle ze nie zasluguje na takie traktowanie, ze moze jest mi przeznaczony ktos inny. Ze nie warto sie zadreczac i plakac o faceta. Tyle razy probowalam z nim rozmawiac, ale on zawsze ucinal rozmowy. On nie rozumie ze najwazniejszy w zwiazku jest szacunek, a dla mnie to podstawa. Co ja mam zrobic? Jestem juz z nim tak dlugo. Czy myslicie ze powinnam sie z nim rozstac? Ze nie dojrzal do zwiazku?