Od którego momentu można mówić o zdradzie?
Dla mnie zdradą jest już całowanie się z inną dziewczyną.
Gdyby wasz partner / partnerka przyznali się do zdrady, co dalej?
Dla mnie zdrada oznacza definitywny koniec związku. Myślałam tak zawsze: zanim z kimkolwiek byłam, podczas bycia z chłopakiem przez 2 lata (i nie ważne, czy było między nami źle, czy wręcz cudownie-zawsze mówiłam, że zdrady nie wybaczę i że dla mnie oznacza ona koniec), tak samo uważam nadal.
Co myślicie o takim stwierdzeniu, że kobiety zdradzają, gdy coś "w domu" jest nie tak, a mężczyźni wręcz przeciwnie?
Przyznam się, że nie słyszałam nigdy o tym stwierdzeniu. No cóż, skoro już się z nim zapoznałam, to się wypowiem:P Według mnie szukanie powodów dlaczego ktoś zdradził jest dorabianiem na siłę ideologii do tego. Są przypadki, że w związku jest super, wszystko cacy, ale jednak dziewczyna (umownie dziewczyna) puszczała kantem chłopaka. A powód? Bo był nieczuły? Za mało jej poświęcał czasu? A może w końcu był kiepski w łóżku? To dlaczego nie rozmawiała z nim na ten temat? Albo czemu nie szukali gdzieś pomocy? Zdrada to wybór łatwiejszej drogi, akt tchórzostwa, bo o wiele łatwiej jest pozostawić sytuację samej sobie, uciec do innego, niż pogadać szczerze z partnerem o problemach, czy po prostu zakończyć związek.