lekka.pl

Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Bardzo proszę o radę...
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Bardzo proszę o radę...

Bardzo proszę o radę... 2 lata, 2 mies. temu #112900

  • Serena89
  • Offline
  • Świeżaczek
  • Posty: 2
Uczyliśmy się siebie od samego początku, razem pokonywaliśmy przeszkody, wcześniej przez długi czas byliśmy przyjaciółmi. Czułam się, jakbym odnalazła my own soulmate. Zawsze doskonale się rozumieliśmy, wiedzieliśmy, co ma na myśli lub co chce powiedzieć to drugie. Myślę, że można powiedzieć, że razem dojrzewaliśmy. Robiliśmy razem prawo jazdy, byliśmy ze sobą, kiedy każde z nas podjęło pierwszą pracę, razem dorabialiśmy się różnych rzeczy, różnych doświadczeń. I może, dlatego mieliśmy do siebie uczucia także przyjacielskie, partnerskie, rodzinne. Nasz związek był zbudowany na mocnych fundamentach, bez jakichkolwiek wątpliwości. Tak było przez długi czas, i muszę powiedzieć to, że -wciąż jest. Wciąż się kochamy, jesteśmy wspaniałymi partnerami, możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji bez pytania o cokolwiek. Jesteśmy dla siebie zawsze i wszędzie. Nie muszę pytać, czy On ze mną coś zrobi, lub czy zrobi coś dla mnie. To jest tak logiczne jak to, że codziennie rano na nowo wzejdzie słońce. Wiem, że widział mnie już w różnych sytuacjach, na jakie naraziło mnie życie- i w chwilach szczęścia i wzlotów, ale także w chwilach słabości, smutku, zwątpienia, choroby, rozpaczy. Wie, jak wyglądam zapłakana, w brudnych włosach, zasmarkana, bez makijażu. A mimo to czuję, że jego miłość do mnie jest codziennie mocniejsza. Mamy plany na wspólne życie. Takie także zwyczajne- dom, ślub, rodzina, dziecko. Bycie ze sobą do późnej starości, kiedy będziemy siedzieć na kanapie w kapciach i dresach i przeskakiwać z kanału na kanał w tv. Wielokrotnie przekonałam się, że jest On Panem Idealnym.

Wszystko byłoby wspaniale...gdyby nie to, że chyba zbytnio przyzwyczailiśmy się do siebie. Jesteśmy dla siebie jak rodzina, przyjaciele. Nie ma w nas pasji, nie kłócimy się ale już od bardzo dawna jest bezpłciowo. Zaczęło brakować wybuchów radości, wspaniałych chwil. Od 3 miesięcy bardzo rzadko się widujemy, ja studiuję i pracuję, On pracuje na cały etat, nie mamy na nic czasu. Ostatnio wypłynęła opcja zamieszkania razem, początkowo chciałam spróbować (jesteśmy prawie 4 lata razem, znamy się od 7), przebąkiwał coś o zaręczynach, o życiu na własny rachunek. Ale...ja chyba nie jestem gotowa. Przestałam się czuć jakbym była w związku. Nie mamy możliwości, żeby on przychodził do mnie, albo ja do niego, od 1.5 mam samochód w warsztacie, a kochamy się ze sobą raz na 2 tygodnie, może rzadziej. Nie ma między nami emocji, namiętności. Nie kłócimy się, ale..czuję, że z dnia na dzień coraz bardziej się oddalamy. Kiedyś już go raz zdradziłam..nie przyznałam się do tego, bo bardzo szybko to zakończyłam i nie z egoizmu, ale wiem, że on tak bardzo mnie kocha, że nie poradziłby sobie z tym. Wiem, że by mnie i tak nie zostawił, ale jego życie by się w tym momencie skończyło, a gdybym go zostawiła? Nie przesadzam mówiąc, że by sobie coś zrobił, bo nie chciałby życia beze mnie. Jestem jego pierwszą i ostatnią dziewczyną, chce być ze mną do końca życia. A mnie już kilkakrotnie ogarniały wątpliwości. Kocham go...jak przyjaciela, jak rodzinę, jak moją miłość. Ale czuję, że już nie ma "tego czegoś", jest ogrooomne przywiązanie.

Miesiąc temu poznałam o 9 lat starszego ode mnie chłopaka. Jesteśmy w takim wieku, że różnica ta nie gra roli. Zadurzył się we mnie maksymalnie, a ja też straciłam dla niego głowę. Między nami jak na razie nie było nic fizycznego, ale ta zdrada emocjonalna jest bardzo daleko rozwinięta. Są też minusy- on ma żonę i malutką córeczkę. Ich związek to fikcja, jest z nią tylko dla małej. Traktuje mnie jak księżniczkę, doskonale się dogadujemy, czujemy, że jest "to coś", niesamowicie spędzamy czas razem. Jest on ustatkowany, prowadzi własną firmę, jest niezależny. To dla mnie coś istotnego, gdy mam porównanie mojego chłopaka- równolatka. Nie mogę przesta,ć o nim myśleć. Ale nie wiem czy ten związek miałby przyszłość -jeśli chodzi o jego rodzinę.

Po 2- czy skoro potrafię zadurzyć się w kimś innym, to czy potrafiłabym dalej być w związku z moim chłopakiem? Kilkakrotnie chciałam go zakończyć, ale nigdy się na to nie zdecydowałam.

Bardzo proszę Was o radę, dziewczyny.
<a href="://www.TickerFactory.com/">
<img border="0" src="://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10716;4/st/20060708/e/jestem+z+Michem+%3A%2A/dt/6/k/e150/event.png"></a>
Ostatnio zmieniany: 3 mies., 2 tyg. temu przez Reese.

Odp: Bardzo proszę o radę... 2 lata, 2 mies. temu #112902

  • Magda M
  • Offline
  • Moderator
  • McDreamy's Intern
  • Posty: 261
Serena, każdy związek przechodzi etapy. Jest zakochanie, które powoduje że chodzimy z głową w chmurach, a w brzuchu tylko motylki. Mowisz że już tego nie ma.. No nic dziwnego, bo zaczęło się życie; praca obowiązki i.. kolejny etap. Wasz zwiazek jest już gotowy by go zalegalizować i razem zamieszkać. I nie mówię, że jeśli etap zakochania minął, to już nie ma miłości, tylko przyzwyczajenie. Ta miłość też się zmienia, też dojrzewa razem z wami.Piszesz że spotkałaś kogoś. I teraz przeżywasz własnie zakochanie, czyli ten etap z prezentami, ciągłymi spacerami za rączkę itp. Ale jeśli zdecydujesz się być z tym człowiekiem, to po kilku latach dojdziesz do tego samego etapu, w którym jesteś teraz ze swoim partnerem.
Przemyśl to sobie, bo tak wygląda każdy związek. Nie można kalkulować miłości tylko rozumem. Liczyć zyski i straty, bo to wtedy nie jest związek, a tylko interes.
..jeśli kochać, to wszystko z siebie dać..

Odp: Bardzo proszę o radę... 2 lata, 2 mies. temu #112913

zgadzam się z tym że w każdym związku z czasem się zmienia... już nie jest tak jak na początku... ale dzieje się tak zawsze i jest to nieuniknione... ja mam tak samo w moim związku... na początku było super, a teraz to jest już tak normalnie... Już nie słyszę tak często miłych słówek... a co do Twojego problemu to uważam że nie powinnaś zaczynać związku z tym starszym facetem... bo jego zawsze coś będzie łączyć z żoną... może po prostu chce sobie zrobić przelotny romans i Cię wykorzystać.. nie wiem... zrobisz jak uważasz:)

Odp: Bardzo proszę o radę... 2 lata, 1 miesiąc temu #112955

  • Kasicek
  • Offline
  • Tubylec
  • :)
  • Posty: 60
witaj Serena,

gdy przeczytałam Twoją wypowiedź, a później komentarz Magdy to uznałam, że ona właściwie wyczerpała to, co kłębiło się w mojej głowie. każdy związek składa się z etapów, i nie można przez całe życie tylko "wisieć" na sobie jeszcze tyle przed Wami - zaręczyny, planowanie ślubu, sama ceremonia, dzieci... te wydarzenia wywołają tyle emocji i dadzą >power<, że nie będziesz czuła stagnacji i że nic się nie dzieje, a Wy stoicie w miejscu. tak mi się wydaje, że życie co jakiś czas dostarcza nowych bodźców i nie pozwala nam nudzić się sobą zamieszkajcie razem... poznasz życie ze swoim chłopakiem na co dzień "od podszewki". tym starszym od Ciebie mężczyzną wcale bym sobie nie zaprzątała głowy - ma rodzinę i to powinno Cię najskuteczniej powstrzymać przed kontaktem z nim. pomyśl, że sama nie chciałabyś się znaleźć na miejscu jego żony... i córki. zresztą wydaje mi się, że to może być chwilowy kaprys, bo odczuwasz znudzenie swoim partnerem. wszelkie fascynacje są zdrowe (chyba! i pewnie każda z nas je ma, ale grunt to nie wypuszczać ich poza obręb swojej głowy i nie wdrażać w czyn.
myślę, że gdybyś zakończyła swój obecny związek mogłabyś tego w przyszłości żałować... a z drugiej strony kusi Cię nowe i jeszcze niepoznane... trudne to, a decyzja należy do Ciebie

życzę rozwagi i ciepło pozdrawiam
K.

Odp: Bardzo proszę o radę... 2 lata, 1 miesiąc temu #113075

rutyna zawsze się pojawia... Ale związek to nie karuzela, nie jest formą rozrywki, myślę że musicie coś zmienić np spotykać się częściej, robić coś nowego, może zapisać się na kurs tańca (na ślubie się przyda:P). On pracuje, Ty studiujesz ale przecież każdy coś robi, wszyscy sa w biegu. Twój nowy kolega prowadzi firmę ale ma czas dla Ciebie, więc Ty nie wykręcaj się tym, że masz samochód w warsztacie i nie możesz jechać do chłopaka. Jest jeszcze komunikacja miejska. Może pojechałabyś do chłopaka i powiedziała że Ci go brakuje? Teraz z Twoim nowym znajomym jest bajkowo ale spójrz jak któtko się spotykacie. Teraz nie dostrzegasz jest wad... a to że ma córkę i żonę, że jego małżenstwo jest "fikcją"...? Typowe. ! nie wierz mu. Nie sądzę, że on traktuje Cię poważnie, ale mogę się mylić. Na pewno jesteś dla niego odskocznią od codzienności. A co do jego małżeństwa- nie wiesz jak jest naprawdę. A jeżeli ma małą (malutką!) córkę - ok chce żeby miała rodzine więc sie nie rozwiedzie. Ale za 10 lat ona nadal będzie mała/ młoda i za mała żeby jej burzyć rodzinę, potem będzie nastolatką, trudny wiek itd tatuś jej nie zostawi a jak jego córka będzie miała 20 lat, on już tak będzie przyzwyczajony do żony że nawet nie pomyśli o rozwodzie. Poza tym- on prowadzi firmę. Rozwód by go baaardzo słono kosztował ! Nie marnuj tego co masz, ludzie przechodzą różne kryzysy w życiu. Zakazany owoc jest kuszący- na pewno !! - ale tylko na chwile. A pomyśl, że masz cudownego chłopaka, który chce byś była jego żoną, na którego możesz liczyć, który jest dla Ciebie oparciem, wiesz że jak będziesz płakała, będziesz miała doła i poprosisz żeby przyjechał to zrobi to i Cię przytuli, zapłakaną i zasmarkaną w koszuli w kaczuszki. A Twój nowy znajomy...? Może powie że niestety ale przewija córkę.
Serce nie sługa ale radziłabym Ci przestać się z nim spotykać, zanim zrobisz cos głupiego a napewno będziesz tego żałowała.
Wiem co mówię, mówię co wiem, dużo wiem, więc dużo mówię ...

Odp: Bardzo proszę o radę... 1 rok, 3 mies. temu #114474

JA problem widze gdzie indziej. W swoim poście napisałaś,że już raz zdradziąłś chłopaka i nie przyznałaś się do tego. Wg mnie to zdarzenie pociągnęło za soba konsekwencje. Nie przesadzę jeżeli powiem że zachowałaś się,jak to mówia co niektórzy: "nie godnie". CZy zdajesz sobie sprawe jak bardzo krzywdzisz teraz swojego partnera? Pisałam wcześniej ze zdrada emocjonalna,psychiczna jest dużo gorsza od fizycznej? Wydaje mi się ze Twój chłopak ma plany,chce rozpocząć z Tobą wspólne życie,natomiast Ty jesteś nie do końca przekonana,ponieważ zauroczona innym facetem.
Wiesz ze miłość polega na szczerości,prawda? Wiec jak możesz pisać ze kochasz obecnego chłopaka skoro robisz coś takiego? Powinnaś mu o wszystkim powiedzieć,lub zakończyć ten flirt definitywnie,bo im dalej w to brniesz tym gorzej dla Ciebie.
reklama jest płatna
  • Strona:
  • 1
  • 2
Moderatorzy: Wanilia, annaoj, Reese, Magda M
Wygenerowano w 0.87 sekundy
You are here: Home | Forum