Proszę o pomoc...
Bo już nie wiem, co robić. Może to objawy obłędu, albo mojej głupoty, ale...
Chłopak mnie zdradził. Aczkolwiek wiem, że najwięcej namieszała pewna dziewczyna, która wbiła się między nas i go zmanipulowała... Nie usprawiedliwiam go oczywiście, bo wiem, że to co zrobił było ohydne i okropne...
Ale tak bardzo chcę jego powrotu. Wszyscy mi mówią, że taki szybki związek w jaki oni wpadli szybko się rozpadnie... Bo ona jest ode mnie młodsza i ma spojrzenie dziecka na to wszystko, i tak dalej, i tak dalej... Mija już tydzień, a ja z dnia na dzień bardziej za nim tęsknie i choć powinnam go nienawidzić - kocham go... Wiem, że wiele osób mówi, że zdrady się nie wybacza, ale dla mnie każdy popełnia błędy. Byłabym gotowa mu wybaczyć. Wiem, że nie będzie tak samo, jak kiedyś. Wiem, wszystko to dobrze przemyślałam, a jednak jestem gotowa podjąć ryzyko, tak bardzo chcę go odzyskać... Spróbować jeszcze raz.
Co mam robić? Jak się do niego zbliżyć?
Mówią, że on powinien to sobie przemyśleć, bo się pogubił. Że sam nie wie, co robi. Ale mijamy się w szkole i mi jest naprawdę ciężko, wpadam w obłęd, paranoję, cokolwiek. Chcę się z tego wydostać dla samej siebie, chcę go odzyskać.
Nie myślę o zemście, chodzi mi tylko o niego...
A już nie wiem, jak mam przemówić?
Mówią, że trzeba czekać, ale ile można?!