Blog... juz samo słowo budzi kontrowersje. Dla jednych fajna zabawa, dla innych połowa życia, dla jeszcze innych najnormalniejsza ściema. Czemu się jednak dziwić? Prawdą przecież jest, że pisząc bloga, decydujemy się nie tylko na spisywanie swoich własnych przeżyć, słów, opini. Zaczynamy wtedy kreowac siebie. Kazdy, mimo najszczerszych chęci, daje się wciągnąć w wir. Z góry zakłada w jakim tonie pisany będzie ten internetowy dziennik, dobiera szablony, kolory, muzykę, aż w koącu same słowa nawet. Nie mówię, że wszyscy, nie mówię, że zawsze, ale wiem, iż wielu i namietnie stylizuje siebie. Początki bywają inne, jednak z biegiem czasu uczą się, jak stworzyć to swoje wirtualne ego.
Osobiście lubię blogi. Nawet nie sam fakt, że dowiaduję się o życiu innych, czytam życiorysy, może nie mające związku z prawdą, ale lubię. Tak po prostu. Są ludzie, ktorych styl pisania mi odpowiada. Opisują historię takim słowem, w taki sposób, że chcę to czytać, bo lubię. Kiedyś i mnie ogarnął szał blogowania. Podobały mi się szablony, jak mówiła Ama - bo każdy samodzielnie zrobiony szablon był tak bardzo czyjś, że stawał się jakby nim samym. Podobało mi się to. Pociągało mnie nawet. Lubiłam ładne (w moim skrzywionym pojęciu) szablony, klimaty, notki. Teraz troszkę inaczej na to patrzę, zależy mi tylko na treści, na przesłaniu, na słowie, a te, najbardziej "drogocenne" i najlepsze, zazwyczaj znajdują się na blogach "powszednich" bez przesadzonej grafiki, bez wymyślnych szablonów i form...
Blogom mówię tak, komercjalizacji blogów - stanowcze nie.