|
Witamy,
Gościu
|
|
|
Czy ktoś z Was kiedyś napisał własną książkę ?? O czym ona była ?? Ile miała stron ?? Ja napisałam książkę o dziewczynie z problemami takimi na codzieą. Poznaje ona miłego chłopaca i zakochuje sie w nim. Niestety, ich związek nie trwa długo bo chłopak z rodzicami wyjeżdża za granicę. Książka ta ma 120 stron i czytało ją już parę znajomych i bliskich osób.
|
|
|
|
Ja sama napisalam jak narazie 2 ksiazki w moim 16-wiosenkowym zyciu.. tyle ze druga ksiazeczke zgubilam ..ale pierwsza mam.. Mialam wtedy 13 i pol roczkuf jak ja napisalam.. no wiec.. oto moja opowiesc :: !! ::
W S T E P Hejka! R O Z D Z I A L P I E R W S Z Y „Mam 13 lat i mieszkam w Rzeszowie na os. Pobitno” Byl to wrzesien 2002 . Dokladnie to 1 wrzesnia-rozpoczecie roku szkolnego . razem z moja klasa z podstawowki rozpoczynalismy nowy etap nauki-gimnazjum . Wiadomo-szlismy do pierwszej klasy gima. Najpierw do kosciola , po czym do szkoly na rozpoczecie , gdzie doszlo dwoch chlopakow do naszej klasy . Jeden mial na imie Sylwek , drugi Konrad , ale z czasem wszyscy przyzwyczaili sie mowic Kondzio . Za to ja dostalam xyfke Szyszka .Czesciej nawet slyszalam to slowo niz swoje prawdziwe imie ; Sylwia  Nawet mi sie to podobalo ... Po kilku tygodniach Sylwek tez zyskal nowe przezwisko . Jak ono brzmialo ? Smieszne to troche , ale ...Szyszek , poniewaz nasza klasa stwierdzila , ze bylismy jak brat i siostra . Faktycznie bylo tak ; wyglupialismy sie , doradzalismy sobie itd. . Kondzio tez byl spoko qmpel , wiec tworzylismy takjakby taka mala trzyosobowa paczke...  Urodziny Sylwka –rozdzial drugi . Tak od wrzesnia doszlam do 31 grudnia. W tym dniu Sylwek mial urodziny , wiec oczywiscie na nie poszlam. Ale spoko spoko ... Nie poszlam na nie sama , bo z jedna z trzech najlepszych psiapsiulek – Aska M. . Oprocz niej byla jeszcze Aga P. I Ela K. . Ja siedzialam w lawce z Aga , za to Aska z Ela . Z Agniesia  kumplowalam sie juz od trzeciej klasy podstawowki , no...byly rozne „przesiadki”itp. No ale z nia najdluzej kolegowalam . Wspaniala przyjaciolka , co moge tez powiedziec o pozostalej dwojce  Z takich najlepszych kumpelek mam jeszcze takich kilka ale o tym napisze dalej . Teraz moge jeszcze wspomniec o Ance Gnacy , ktora znam od...sama juz niepamietam kiedy ja poznalam ...to gdzies po urodzeniu czy cos...:)Kiedy przyszlysmy do Sylwka , nie bylo zadnej dziewczyny ..jedynie my dwie – ja i Aska , reszta sami chlopcy , no o ile sie nie myle to dokladnie to wyjasnilam ; nie bylo zadnych dziewczyn oprocz nas – mnie i Aski , czyli reszta to byli sami chlopcy..a czy moglbyc tam ktos inny oprocz dziewczyn i chlopakuf ? No raczej nie...Chyba ze znacie jakas inna plec bo ja nie za bardzo... aha no tak jest jeszcze pare osob ktore znam ktore nie maja okreslonej plci hehe ale to pominmy.  Na poczatku bylo troche nudno , ale pozniej sie rozkrecilo..  Rzucalismy sie wszystkim co sie dalo i to jeszcze przy zgaszonym swietle . Bylo strasznie wesolo i fajnie...  Ale niestety ja musialam wrocic do domu przed polnoca (tak jak kopciuszek hehe ) . Aska wrocila ze mna bo ona u mnie miala pozniej spac .Kiedy przyszlysmy do mojej chaty  , wszyscy (cala rodzinka) sie swietnie bawili . O godz. 00:00  bylismy na boisku na naszym osiedlu puszczac fajerwerki , ale niestety mama nie umiala wiec my z Aska i Dorotka-moja siostra sie odsuwalysmy na kilometry od boiska hehe  Tak minal Sylwester 2002/2003  Rozmowa z mama-rozdzial trzeci . Przejdzmy teraz okolo miesiac pozniej oki ? No dobra wiedzialam ze sie zgodzicie heheh  . To byly ferie zimowe podczas ktorych ja , Kondzio i Sylwek chodzilismy codziennie do szkoly na internet i wyglupialismy sie na czacie heheeh Czesto tez chodzilismy do internet cafe gdzie tez na czata wchodzilismy . Ale pozniej nam sie to znudzilo i kazdego dnia bylismy na sankach . Pewnego ranka , kiedy sie ubieralam wlasnie na sanki – za pol godz. Mieli po mnie przyjsc qmple, mama zawolala mnie do kuchni na rozmowe: -Sylwia co bys zrobila gdybym wyjechala do Kanady ? -A co ? Mama nie mow ze wyjezdzasz ???-spytalam z ogromnym zdziwieniem . -No...za tydzien a ty bedziesz mieszkac z Jadzia i dziadkiem w Budach ... -Jak to ? A co z Dorotka i Papkiem ?? -Beda mieszkac tu z tata . -Supercio !!! Tylko...Bede tu dalej do szkoly chodzic co nie ?? -Niewiem ...zobaczymy ..-odpowiedziala mama ze zwatpieniem w glosie... -Jak to zobaczymy ?? Ja tu musze... -A nie wolalabys chodzic do Glogowa ? <owie ci ja tam juz chodzilam kiedys do szkoly i bylo swietnie ! -Nie mam mowy w Glogowie sa glupi ludzie ..nie nie mam mowy ... -Zastanow sie jesczze okey ? -Nie....-zaczelam sie klocic ale w tej wlasnie chwili zadzwonil domofon .Odebralam i to byli ocZywiscie Kondzio i Sylwek , wiec ubralam kurtke buty i wyszlam . Na koncu rzucialm tylko szybkie „czesc wroce jak mi sie znudzi” do mamy i wyszlam . Na sankach bylam caly czas cicha i sie nie odzywalam . Chlopaki nawet nie zauwazyli ...Dopiero kiedy wracalismy , Kondzio spytal : -Ej Szycha co ty taka dzisiaj cicha jakas jestes ?? -Przeciez wiecie ..moja mama wyjezdza i ja musze mieszkac w Budach Glogowskich .... -Jak to wiemy ?? Przeciez nic nie mowilas ...-wtracil nagle Sylwek -Nie mowilam ?? No to mowie...Ale glupio...I wiecie co ? Watpie zebym chodzila do tej szkoly z wami ... -Nie bedziesz z nami do szkoly chodzic ? Nie chcesz czy co ?-spytal sylwek -Jasne ze chce !! Chyba bym musiala byc niewiem jaka glupia ...Ja kocham ta szkole i nie mam zamiaru isc do innej ..Ale nie martwcie sie bede tu przyjezdzac...Mam nadzieje ze da sie jeszcze przekonac mame zebym tu do szkoly dojezdzala.. -A czego nie zostanniesz tu mieszkac ??-spytal kondzio -Bo bym musiala z tata mieszkac a ja nie chce ...I wogule moja siostra taka wkurzajaca itd. Ale tez wiem ze tam w Budach bylo fajnie mieszkac bo juz tam kiedys mieszkalam. I teraz jeszcze tylko z Jadzka i dziadkiem to wiecie jakie luzy by byly ??Tylko caly problem jest wlsnie tu ze ja nie chce do Glogowa do szkoly chodzic dzieki bardzo...!!!  -To wez jakos popros swoja mame ....-zaczal mowic sylwek ale wtedy bylismy kolo mojego bloku juz i musialam isc wiec rzucilam szybkie „Oke postaram sie teraz ide i sie jak narazie nie zobaczymy bo jade dzisiaj wieczorem do bud ...papa” . Tak to sie z nimi pozegnalam i dalam jeszcze moj numer telefonu . No i...pojechalam ... Kiedy przyjechalam , przyszla do mnie Agata P. I Magda G. Razem ze swoja siostra Paulina . Pogadalysmy chwile okazalo sie ze mam z nimi do klasy chodzic ( z Magda i Agata) . Daly mi plan lekcji opowiedzialy jak jest w Glogowie w szkole itd. No i poszly ...Na drugi dzien Jadzia mi opowiedziala cala prawde; ze mama jest nie w Kanadzie ale w...Holandii.... -A to znowu gdzie ??-spytalam. -To takie male panstewko za Niemcami ... -Aha ..a czego mi tego wczesniej nie powiedziala? -Zebys nikomu nie mowila bo tata moze sie dowiedziec i problemow narobic... -Okej nie powiem ... Nowa szkola nowe wrazenia-rozdzial czwarty. Na nastepny dzien mialam isc juz do szkoly, wiec kiedy wsiadalm pierwszy raz do gimbusa , troche stresu bylo nie powiem...hehehe ... Pierwszy dzien w szkole byl dziwny , bo wszedzie lazilam z Ewelina Dworak , dopiero po kilku dniach , o ile dobrze pamietam , to na dyskotece szkolnej sqmplowalam sie z Agata i Magda i jeszcze byla Agnieszka –swietna kumpela co moge tez powiedziec o dwoch pozostalych hehe  Na tej samej dyskotece Karas i Lesiu poprosili mnie o chodzenie ...ale [CENZURA] co nie ? Dwaj okropni z wygladu i obydwaj nie byli za fajni....bleee...Ale zdecydowalam sie chodzic z Karasiem , bo trzeba sie bylo jakos wkrecic w to Budzienskie towarzycho co nie ? hihi Pozniej dziewczyny mi powiedzialy dlaczego...Podobno dlatego ze bylam za pewna siebie (???) O ile sie nie myle to ja raczej nigdy za pewna siebie nie bylam hehe ... Problemy ze szkola-rozdzial piaty . Tak mijaly okolo jeszcze 2 miesiace...Potem wszystko sie zmienilo po jednej zabawie strazackiej kiedy poszlam pierwszy raz na labe z Mirkiem L. , Bernada L. , Anka L. I jeszcze innymi ludkami...Wtedy bylo smiesznie , bo szlismy z Glogowa do Bud na nogach , po torach i na dodatek zabladzilismy gdzies w lesie....Musielismy isc po jakis bagnach i wogule...Wtedy chodzilam z Mirkiem . Ale sie troche popsulo , przez szafranke...powiedzmy ze to opuszcze ..po co mam pisac o tym wszystkim ? No , to przejdzmy do tego jak...hmmm..pomyslmy...no np. Przejdzmy juz do wakacji , bo podczas roku szkolnego nic sie takiego ciekawego nie dzialo...Wakacje byly na poczatku fajne...tylko potem po jednej zabawie schrzanilam sobie kilka spraw np.wakacje  Tak tak i nie tylko to...No bo podobal mi sie 1 chlopak , no i teraz nawet nie chce ze mna gadac....szkodaq...a tak mialo byc pieknie... Tak tak zawalilam...no i na nieeszczescie sie do tego okazalo , ze musze jechac do Holandii...Co mialam zrobic ? Nie moglam calkowicie NIC zrobic , bo mialam dopiero 13 lat i bylam jeszcze uzalezniona od mamy, a zreszta trzynastka to pechowa liczba co nie ? ...niestety...Takie jest zycie nastolatkuf...Tak tak i to dziewczyny maja najbardziej powalone zycie jako nastolatki...Dlaczego??? Jak to dlaczego? Czy chlopaki moga zajsc w ciaze ? Nie !! I dlatego dziewczyny maja problemy z rodzicami ! Nasi rodzice nie rozumieja ze my-dziewczyny czujemy sie suuuper w towarzystwie chlopcow ! Oni mysla ze my nie tylko kumplujemy z kilkoma osobnikami plci przeciwnej...Oni mysla ze flirtujemy czy cos !! Czy to jest normalne ? A moze nasze kochane mamusie ktore powtarzaja ciagle ze sie tak o nas martwia , nigdy nie mialy tak fajnie jak my i teraz po prostu sa zazdrosne i dlatego nie pozwalaja nam kumplowac z facetami . Czy to jest jakos na jakis sposob normalne czy nie ?? No wiec postanowilam sie pozegnac z qmplami..zadzwonilam do Jozia i chcialam zeby zebral reszte i przyszli do meliny nr3 , bo chcialam z nimi ostatni raz pogadac ...No ale Joziu powiedzial ze nie ma dzisiaj za bardzo czasu.. -Gosia , dzisiaj to juz ja musisz pod Manhatan puscic ! Jutro przeciez jedziecie ! Tylko na 15 minutek i zaraz wracamy ok ? -No.... -Tak mama plizz...ostatni raz przeciez !!-wtracilam -No ..ok ! Ale tylko 15 minutek naprawde ! -Dobra...dzieki !-odpowiedzialam i wyszlysmy. Kiedy przyszlysmy pod Manhatan , nikogo nie bylo , wiec ruszylysmy pod sklep , no i tam byli wszyscy .Zaczeli zadawac pytania , kiedy przyjade itp. , ale tylko chwilke...Pozniej(po 15 minutach) wracalysmy z Jadzia do domu . Nagle tak popatrzylam ,a pod dom przyjechala cala zgraja rowerow...Kiedy podeszlam blizej , okazalo sie ze to Anka, Gaba , brat Anki i jego qmple . Anka i Gaba chcialy sie pozegnac , a reszta ...? chyba z nimi... -Ej..!! Pajak poczekaj ja tez zaraz ide w tamta strone ! –zawolalam i szybko pozegnalam sie z Anka i Gaba –najlepszymi przyjaciolkami w moim zyciu , tzn.jednymi z najlepszych bo te z rzeszowa byly tez cool i to suuper cool ! Oczywiscie mowie o Agnieszce , Asce i Eli .No ale o tym juz wspominalam chyba z miliony razy , wiec bede leciec dalej , bez zadnych wzruszen ... -Oooo, patrzcie jakies dwie laski ida po prawej stronie ulicy..kto chodzi prawa strona ulicy ? -Jadzka.../?? – odpowiedzialam . -a ta druga ? -yy..czekaj zobacze..gdzie ty je masz ?aha tam...o cholera to moja mama !! –troche mi sie glupio zrobilo..no i usiadlam z powrotem , ale nie na dlugo ,bo mama i Jadzia przyszly i wtedy wykorzystalam moj stary nie za dobry ale smieszny trik... -Juz wlasnie mialam isc do domu , dobrze ze przyszlyscie przynajmniej bede miala z kim wracac...-powiedzialam wstajac. -Tak tak Sylwia , my tu zostajemy jesczze chwile .-powiedziala Jadzia i faktycznie zostaly jeszcze z godzine a moze wiecej . Tez bylo smiesznie , bo chlopaki mowili do mamy zebym nie jechala do Holandii itd. , ale ona sie tylko smiala hehe  Pozniej poszlysmy do domu i na drugi dzien ja i mama pojechalysmy do Holandii… Zapomniane szczegoly-rozdzial szosty. Moglabym teraz zaczac opowiadac jak to sie zaczelo z ta Holandia , ale…NIE! Zapomnialam dodac jeszcze pare drobnych szczegolow…bede numerowac: 1.Panie Sasiadki(nazwisko:Kania) Jedne z najwiekszych bab , ktore robia na zlosc ludziom...A szczegolnie naszej rodzinie!!! Niestety..jedna z nich to moja chrzestna matka..:/ ale co ja na to poradze ? Nic , bo zycie nastolatkow jest takie trudne...nie no ..o tym to ja juz chyba pisalam co nie ? >>>  <<< ? 2.My love... zreszta to nie bylo tak jak na tym obrazku...raczej to juz tak bylo: Ale szkoda o tym mowic...powiedzmy ze te obrazki wystarcza...  3.Lady-moj ukochany piesek(wlasciwie to byla suczka ale chyba nie powiem „moja ukochana suczka” , co n Oto ja i Lady ...No i to bylo tez w Budach ...Ponoc Jadzia chce ja teraz z powrotem , bo niewiem czy o tym mowilam ,ale Lady jest sprzedana , ale Jadzia tak juz nie wytrzymuje..no i czy ktos byl sprzeciw kiedy slyszal , ze „pies to najlepszy przyjaciel czlowieka”? 4.Pawel i Anka-znam ich od..yy nie pamietam ile lat , ale cos okolo 14 Kiedy przyjechalysmy do Holandii , dokladnie to do miasta Breda , Przez kilka pierwszych dni nic wlasciwie nie robilam oprocz...plakania za Budami(bede mowic PLBG-bedzie szybciej) i rownoczesnie zachwycania sie jaka ta Holandia nie jest sliczna itp. Ale po jakims czasie... -Ja , Sylwia kom , hier zijn ook nog twee Poolse meisjes-Patrycja , Paulina..oh ja ! en is nog Malwina!-oczywiscie..nie rozumiesz , co tu pisze co nie ? No , to wiesz jak sie wtedy czulam co ? No wlasnie ; nic nie kapowalam , co ta babka mowila...a powiedziala to pani Angelique-moja nowa wychowawczyni w szkole , bo niewiem czy mowilam , ale do szkoly wreszcie wtedy poszlam. Byla to szkola specjalnie dla obcokrajowcow , gdzie kazda lekcja odbywala sie po holendersku , nie bylo tam polskiego , bo uczniowie byli zebrali z calego swiata . W mojej klasie bylo nawet dwoch chinczykow , a w innych klasach byli murzyni , z ktorymi pozniej sie jakos sqmplowalam...Fajnie tam bylo..powoli zapominalam o Polsce..Rapowalismy na przerwach itd...a najbardziej zapamietalam jedna piosenke-p.i.m.p.-50cent to spiewa. Fajny kawalek , znam go juz nawet na pamiec.. Oprocz murzynow i rapowania byli jeszcze chinczyki i nauka jezyka chinskiego...haha to bylo smieszne...np.najlepsze bylo to ze „lopata”tzn. „[CENZURA]” hehe Nie powiem..w tej skzole bylo [CENZURA] , chociaz nie lepiej niz w Budach Ale jakos w miare ciekawie bylo..np.to jak Carlos(murzyn z Angoli-w Afryce) kazdego dnia i za kazdym razem kiedy widzial mnie , malwine ,pryske(patrycje) czy pauline mowil do nas „Siema stare” hihihi ...to bylo swietne..niestety z powoduf rodzinnych musialysmy z mama jechac z powrotem do polski..Mama postanowila ze bedziemy mieszkac w krakowie z jadzia(no bo zapomnialam dodac ze jadzia juz wtedy w krakowie mieszkala , bo ona tam studiuje). Nawet sie ucieszylam , bo nie ma to jak z jadzia-ale tylko wtedy jak nie jest moim okpiekunem... Rezygancja z mieszkania w krakowie-rozdzial osmy. Tak tak...mama zrezygnowala z mieszkania w krakowie..postanowila , ze w budach tez bedzie fajnie...Ja sobie pomyslalam „No jasne ze fajnie..i to jeszcze lepiej” hehe..  No i wtedy pojechalysmy do bud...pobieglam od razu do agaty p. , od ktorej sie doiedzialam , ze dyskoteka w szkole jest...niestety sie okazalo , ze jedziemy z mama do dorotki i papka..wiec myslalam , ze na dyskoteke nie pojade...ale kiedy doszlo juz do dnia dyskoteki , postanowilam ze pojade do bud autobusem i szybko pobiegne na gimbusa...niestety na gimbusa nie zdazylam..ale na kursowy za to tak:D nie zdazylam sie nawet przygotowac , zero make-up’u ani nawet fajnych ciuchow...po prostu wygladalam jak...jakies UFO hehe..a co bylo na dyskotece ?? uuu..walsciwie to nic takiego..Mimek i Cipira sie czasem odezwali ...ale raczej to sie z nimi przezywalam..hehe -Yyyhhmm..ale ..ja bede tu chodzic...-odpowiedzialam , chociaz ledwo co , bo babka mnie zaskoczyla...hehe -Tak ?? ooo..ale jeszcze nie chodzisz tu do szkoly wiec co tu robisz ? -Pani Jadam mnie tu wpuscila , a zlotowke zaplacilam... -Ale Pani Jadam nie wie , ze ty tu juz do szkoly nie chodzisz. Prosze isc natychmiast do pani Jadam i sie spytac czy mozesz tu byc.-ciagle mi ziomalka obore robila przy innych..:/ -Dobrze ..-odpowiedzialam krzywiac sie na twarzy. Kiedy doszlam juz do pani Jadam , powiedzialam : -Prosze pani , ja mam taka sprawe..bo ja tu juz do szkoly nie chodze , a zaplacilam zlotowke i pani Widak kazala mi sie spytac pani , czy moge tu byc.. -A co tam robisz ? Jestes grzeczna?-spytala pani Jadam. -Tak..tancze sobie z Agata i Agnieszka.. -To dobrze , mozesz zostac , tylko badz grzeczna.. -Dobrze , dziekuje.-odpowiedzialam i poszlam zadowolona do Widaczki , ktora siedziala juz z pania babcia Furman(jak to wszyscy w szkole w glogowie mowili:P): -Prosze pani , pani Jadam pozwolila , tylko powiedziala , zebym byla grzeczna..-powiedzialam -Dobrze , tylko nic nie narozrabiaj.-odpowiedziala tym swoim cfaniackim glosikiem Widaczka..:/ Kiedy dyskoteka sie skonczyla , wsiadlam w gimbusa i pojechalam do domu. Po okolo tygodniu mama znalazla w internecie 4 oferty pracy w Bredzie..no i postanowila , ze wracamy do bredy..Huurraaaa !!!-pomyslalam...to byla tylko jedna strona medalu ..druga to bylo: Kuurrrwwwaa!!-dlaczego? Jak to dlaczego? A Budy to co ?? Tak strasznie tam chcialam tez zostac...czyli w moim mozgu bylo cos takiego..:: Czyli kompletny mix…kompletny swir... No i znowu w Holandii-rozdzial dziewiaty. Kiedy przyjechalysmy do bredy ,bylam nawet szczesliwa , poniewaz znowu ci sami znajomi..murzyni,chinczyki,araby:P:P no i...pryska,paulina,malwina-3 polskie qmpelki..z nimi bylo tez swietnie!!! No ale koniec z tymi wzruszeniami..hihi No ale ..przyjechalysmy i poszlysmy na spotkanie w sprawie pracy , ale...kiedy zobaczylam tego goscia..juz chcialam z tamtad uciekac , ale wtedy mama powiedziala , ze ona sie nie boi..ze ma dobre przeczucia ...No to co ja mialam zrobic..zycie jest brutalne-tak zawsze powtarza moja mama...Ale ja zawsze powtarzam: Zycie nastolatka jest takie trudne..itd.-sami zreszta wiecie to na pamiec cio nie ? hehehe:P Podeszlysmy do tego faceta , ktory byl nie dosc ze skacowany to jesczze brudno ubrany...wcale nie chialam wtedy jechac ..A kiedy jesczze powiedzial , ze ta praca i mieszkanie sa w Emmeloord , a nie w Bredzie , to..wez..Fajnie ze ja albo mama wiedzialysmy gdzie Emmeloord lezy..Zebysmy chociaz wtedy wiedzialy czy Emmeloord to nazwa wsi czy miasta ..a moze nawet jakiejs firmy..Gosciu powiedzial , ze to jest 80km od Bredy-takie miasto. Mama postanowila tam pojechac , powiedziala , ze ma spoko przeczucia..No i pojechalysmy...Emmeloord wcale nie bylo 80km od Bredy tylko od Amsterdamu , czyli na saaamej gorze Holandii(Breda byla na dole...:/). Jechalismy caly dzien , bo samochod caly czas ise psul :/ Kiedy wreszcie dojechalismy na miejsce , ten facet zaprowadzil nas do takiego domu , gdzie mieszkal taki jakis Lordzik-alkoholik.Gosciu mial na imie Herman i pil cale dnie i noce ..na poczatku smialysmy sie z mama z tego , ale kiedy sie okazalo ze zadnej pracy nie ma , nas zatkalo na calego  Postanowilysmy jakos pojechac do Polski , tylko jak skoro zadnych pieniedzy..ani grosza ani centa ..No wiec nie mialysmy zielonego pojecia co mamy teraz robic...zostalysmy wrobione i to niezle..na szczescie mialysmy jesczze mieszkanie , bo oni nam tam pozwolili mieszkac.. Pewnego wieczoru , kiedy Herman-ten stary pijak sobie spal na gorze , my z mama siedzialysmy na dole w duzym pokoju. Ogladalysmy zreszta jak kazdego wieczora „Sabrina-nastoletnia czarowica”-na pewno znasz co nie ? No i nagle zadzwonil telefon...Mama odebrala i tam byl jakis Pieter , ktory chcial rozmawiac z Hermanem , ale mama powiedziala mu ze Herman wyszedl do sklepu czy gdzies....Wreszcie sie spytal , co ona tam robi , i tak sie zaczela ich pol godzinna rozmowa. Na drugi dzien Pieter przyjechal i sie okazal spoko gosciem...Zaproponowal mamie zeby byli razem , ale dopiero po kilku spotkaniach...I pewnego dnia zabral nas do takich znajomych: Pani Ewy-polki , ktora wyszla za holendra-Jana .Kiedy tam dojechalismy , okazalo sie ze maja jescze syna Ronald-tak mial na imie. Ma 16 lat .Na poczatku wogule mi sie nie podobal...:/ Taki jakis sie nudny wydawal. Ale potem..o tym za kfilke.. Mieszkamy w Emmeloord i co dalej ?-rozdzial dziesiaty. Okazalo sie ze Pieter ma 2 corki-Sharon , ktora ma 15 lat i Priscilla , ktora ma 13 lat. Nawet sa spoko tylko ta starsza to taka paniusia , no ale co tam..one tu nie mieszkaja .Tzn. Priscilla tu mieszka od niedawna. To jest wlasnie Priscilla...Co nie za jest ladna ?? ..No to w taki sposob doszlismy do terazniejszosci co nie ?No to tak...Chodze do szkoly i jest tam troche nudno...Nie mam jeszcze znajomych..no chyba ze tylko kilka qmpelek z klasy..m.in.Samira-pochodzi z Marocco , Roseanne-holenderka , ale troche gruba i ma swira na pukcie sexu hahaha Wydawnictwo Witt-Malgosia 2004 Nie przeklinać !!! - Eli |
|
|
|
ja wszystkim tym, którzy w przyszłości chcą napisać książkę polecam Galerię złamanych piór. zbiór felietonów dotyczących zagadnienia 'pisać czy nie pisać'. dość humorystyczne. niektórym może wybić pomysł udania się do wydawcy;]
|
|
|
|
Hej na napisalam ksiazke o w sumie troche jest o mnie o tym co bym chciala niektore rzeczy sa zmyslone fikcyjne ale wiele szczegolow jest prawdziwych. teraz jestem w trakcie pisania nastepnej jest o dwoch przyjaciolkach ktore poznaly sie jeszcze w dziecinstwie teraz a teraz koncza studia i o ich preypetiach zyciu chlopakach marzeniach tytul ma "obietnica" mowi o tym ze nie kazda obietnica moze spelnic...moze to banalna powiesc ale zawsze moja:)
|
|
|
|
Jak miałysmy z moją przyjaciółką po dziesięć lat, to zabrałysmy się do pisania książek, trwało to moze z godzinkę, także lekturki były krótkie...moja opowiadała o krótkim romansie zwykłych uczniaków, natomiast kumpela wymyśliła taką ambitniejszą historię, był wątek historyczny, miłosny, nagły zwrot akcji na samym końcu...także myślę że Ilona Lepkowska mogłaby mieć niezłego rywala w wymyslaniu seriali gdyby koeżanka kontynuowała swoje dzieło...książka miała tytuł "miłość na łodzi"
|
|
|
|
]Witam wszystkich! jestem tu zaledwie od 3 dni. Cieszę się, że znalazłam furtkę to tego forum. Moją powieść, a właściwie mini powieść można przeczytać na tej stronce ://www.panoramaregionu.pl/powiesc.htm Serdecznie zachęcam do przeczytania.Proszę też o opinię. Nie oszczedzajcie mnie, nie boję się krytyki. Uważam,że dobry kopniak motywuje do pracy i poprawy. Regionalna gazetka zgodziła sie wydrukować moją powieść w odcinkach. Marzy mi się własna książka. No ale to daleka pewnie droga. Pozdrawiam:) Ps. Mam w swoim dorobku też wiersze.
|
|
|
|