Cześć, mam prawie 27 lat, czteroletniego synka i wspaniałego męża... i kupiłam sobie wypaśne rolki... do tej pory dużo jeździłam rowerem a teraz postanowiłam rozszerzyć swoje pole manewru

fajna sprawa, mam je od ponad trzech tygodni i już jeżdżę po asfalcie, początki były trudne bo nigdy nawet na wrotkach czy łyżwach nie śmigałam, ale jestem upartym babskiem i wiem, że trzeba dużo ćwiczyć by się czegoś nauczyć

gdzieś wyczytałam, że najlepiej zaczynać na murawie albo na deptanych ścieżkach, to działa

) i nie wolno się zrażać!!! Raz pacłam na beton w takiej pozycji, że myślałam, że padnę drugi raz, ale ze śmiechu:D a dziś jak chciałam się popisać przed moim mężem to wylądowałam na tyłku, generalnie staram się nie upadać bo mi kasy już nie zostało na ochraniacze, takie wypaśne te rolki, ale jakoś sobie radzę, i strasznie mi się to jeżdżenie podoba

chociaż sąsiedzi patrzą na mnie jak na lekko potłuczoną na mózgu to ja mam ich gdzieś, bo to przeważnie są kobiety po pięćdziesiątce nie mające nic do roboty, całymi dniami siedzą na ławkach przed blokiem i tyją, nabywają nadciśnienia, cukrzycy, tudzież innych chorubsk... a feeee

jak ja będę miała pięćdziesiąt lat to chcę być wysportowana i ciągle atrakcyjna, grać z synem w kosza, jeżdzić na rowerze i na rolkach i jeszcze nie wiem co do tego czasu wymyślę... ale nie mam zamiaru zostać kapciem!!! bo to nie te czasy kiedy kobieta pracowała w domu ciężej niż juczny koą i nie miała czasu nawet popatrzeć na siebie w lustrze... nie muszę być starą grubą babą biegającą tylko po lekarzach... i jeszcze jadno... najważniejsze podejście ... bo tylko od nas zależy co się będzie działo kiedyś z nami, z naszym zdrowiem, ciałem i duchem, .... jak ktoś mówi mi, że rolki są dla dzieci to ja odpowiadam, że dla ludzi!!! naprawdę fajna sprawa ... BABKI, DBAJCIE COć O SIEBIE BO NIE MUSICIE BY KIEDYć STARE, GRUBE I SCHOROWANE ... POLECAM SPORT!!!!
Pozdrówka i buziaczki