ja zbyt wielu takich koncertow moze i nie widzialam.. ale ostatnio mnie zachwycily:)
moj kupel organizujacy co czas jakis w zaprzyjaznionym klubie imprezy/potancowki reggae;) wpadl na pomysl puszczania takich koncercikow na dzien dobry( dla przykladu puscil nam m.in. koncerty: manu chao, gentlemana itp.
cos niesamowitego! wielki ekran na scianie, ludzie rozwaleni na kanapach z piwkiem w reku, badz tez bujajacy sie w rytm muzyki.. zero przypadkowych osob.. niesamowita atmosfera.. i do tego wrazenie jakby sie faktycznie bylo na danym koncercie..
jesli tak na to spojrzec to ostatnio bylam na koncercie Boba Marley'a i The Wailers - co wiadomo w rzeczywistosci nie bylo by mozliwe.. a jednak cuda i marzenia sie zdarzaja..