a ja kocham kolczyki i to najszczersze co moge powiedzieć. Każda moja dziurka to piekna pamiątka. Tylko dwie pierwsze zrobiła mi kosmetyczka. Inne to kawałek historii, pamiątka po "niegrzecznych" czasach i część mnie. Obecnie mam 8 kolczyków w lewym uchu i 5 w prawym. Sa piękne, ale droga ta miłość. Niestety mam tendencje do bubienia birzuteri z uszu i .. trzeba co jakis czas dokupować nowe... eh.
4 lata temu, w wakacje zapragnełam miec kolczyk w pepku. Upoiłam sie alkoholem żeby nie czuc jak kumpel sztyftem do ucha wydezynfekowanym w nalewce przekuwa mi go. Mimo ze byłam pijana to bolało mnie to cholernie. jednak później-zero problemów. Do tej pory nic mi się nie dzieje. Włozyłam tam zwykłe, zdobione kułeczko- kolczyk do ucha i moim zdaniem wygląda to ślicznie. Nie mam w naturze pokazywac brzucha wszem i wobec-on jest moj najkochaąszy:), bo tamte wakacje były niezapomniane... może kiedys o nich napisze cos więcej.
W zeszłe wakacje wyjechałam w pare osób nad morze. Zrobilismy ognisko. Wypiłam pare piw, pod ręką miałam wode utlenioną- dzieą wcześniej przekułam sobie ucho- więc wyjełam 1 sztyft z ucha, naostrzyłam pilniczkiem i ... przekułam sobie nos. Nikt nie zauwazył tego. Dopiero gdy powiedziała: mam kolczyk w nosie-usłyszałam jedno wielkie wow. Niestety miesiąc pózniej byłam na Woodstocku i zahaczyłam po pijaku o czyjś sweter i kolczyk wypadl rozcinając dziurke 2 milimetry. Wróciłam zakrwawiona do naiotu. Co zrobiłam? wyjełam ktorys kolczykz ucha i wlozylam spowrotem do nosa-przemyłam. Miałam oczywiscie wode utleniona przy sobie. Po powrocie do domu w miejscu kolczyka zrobiła sie gula-ropa z krwia. Poszłam do hirurga, a on opiepszyl mnie ze jeszcze nie wyjelam kolczyka z nosa. Ze łzami w oczach przy lekarzu pozbylam sie srebra. eh
najlepsze jest to, ze planuje w najblizszym czasie znowu sobie nos przekuc, ale tym razem u specjalisty.
Mi naprawde ładnie w kolczykach i to nie oszpeca mnie

.