Ech, ja należę do osób, którym zmiany skórne towarzyszą od jakiegoś czasu od zawsze – i nie ma tu znaczenia, czy wybieram się na imprezę, na randkę czy do kina, one po prostu są i już. Pielęgnuję moją skórę wręcz mianiakalnie, jestem pod opieką dermatologa, ale i tak nie mogę się ich do koąca pozbyć...
Żeby nie dopuścić do takiej sytuacji, jaką opisałaś, na pewno trzeba:
1. Unikać ostrych przypraw, słodyczy, niezdrowego, mocno przetworzonego jedzenia – czyli np. pizzy, frytek, hamburgerów – ogólnie rzecz biorąc tzw.
fast foodów.
2. Pić dużo wody, wysypiać się, unikać stresu.
3. Dbać o „bieżącą” pielęgnację skóry, nie stosować kosmetyków, które zawierają „zapychacze” porów albo agresywnie wysuszają (lub – jeśli chcemy ich używać – koniecznie łączyć je z kremami nawilżającymi przeznaczonymi do cery tłustej, do nich zalicza się np. Pityval LRP, Octopirox I. Eris, aby nie dopuścić do przesuszenia skóry, ponieważ to stymuluje ją do nadmiernej produkcji łoju, co prowadzi do powstawania nowych wyprysków).
4. Ważne też jest, aby nie stosować peelingów mechanicznych (czyli tych ze ścierającymi granulkami) przy skórze z wypryskami, ponieważ w ten sposób tylko roznosimy bakterie po całej twarzy, co sprzyja powstawaniu nowych wykwitów. Lepiej więc zamiast nich wybrać oczyszczające maseczki (np. z zielonej glinki Argiletz) lub peelingi enzymatyczne.
Jeśli zaś chcemy zamaskować jakieś wypryski, to używamy do tego celu korektora, trzymając się zasady, że beżowy – maskuje, zielony – ukrywa zaczerwienienia, a żółty – „ukrywa” sine cienie pod oczami