RFID (Radio Frequency IDentification) to nazwa technologii bezprzewodowej, która pozwala na znakowanie i śledzenie towarów, ale nie tylko...
Ten układ identyfikacji radiowej składa się z chipa (mały układ elektroniczny połączony z anteną), zawierającego zakodowane informacje oraz czytników odbierających wysyłane przez chipy sygnały. Z uwagi na wysokie koszty technologia ta stosowana jest na razie w niewielu krajach, głównie w USA oraz w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Niemczech.
Te inteligentne metki mogą służyć nie tylko do przyspieszania finału zakupów, ale także do wielu innych celów (i z tego też powodu zaczynają mieć coraz bardziej zagorzałych przeciwników). Mogą służyć także w celach reklamowych, tak jest na przykład w Metro's Future Store w niemieckim Rheinbergu. Towary, które można tam kupić oznakowane są właśnie za pomocą owej technologii. Gdy klient weźmie z półki powiedzmy pastę Blend-a-med, na najbliższym ekranie pokazana zostaje reklama, mająca oczywiście na celu zachęcenie klienta do zakupu tego towaru. Inne sklepy (np. Prada) stosują radiowe metki do tego, by można było lepiej przyjrzeć się oglądanym strojom - wystarczy zbliżyć metkę do czytnika, by na pobliskim monitorze zobaczyć modelkę w tym właśnie ubraniu.
Chipy RFID można wykorzystywać do identyfikacji nie tylko towarów, ale i ludzi. Skorzystali już z tego niektórzy Hiszpanie, zwłaszcza stali bywalcy klubu Baja Beach Club w Barcelonie. Wszczepiony pod skórę chip pozwala na identyfikację gościa, który nie musi mieć już ze sobą wejściówki, nie potrzebna jest mu także karta kredytowa, by zakupić ewentualne drinki - wystarczy, że podsunie barmanowi rękę z wszczepionym chipem, by ten obciążył konto klienta żądaną kwotą.
Technologia ta zaczęła być także testowana w Bibliotece Watykańskiej (jej zbiory liczą prawie 2 mln książek) po to, by łatwiej było zarządzać częścią zbiorów.
Oznakowaniem książek zajęła się włoska firma Seret, która umieściła chipy na ponad 50 tys. udostępnianych w tamtejszych czytelniach książek. Inteligentne metki umożliwiają sprawowanie lepszej kontroli nad zbiorami i ochronę przed ewentualnymi podmianami cennych pozycji na kopie. Wprowadzenie w BW systemu RFID ma też jeszcze jeden plus, dawniej coroczny przegląd zbiorów (porównanie stanu półek z bazą danych) zajmował miesiąc, obecnie tylko niecały dzień.
Entuzjaści nowej technologii podają wiele argumentów za jej szerszym rozpowszechnianiem. Twierdzą, że przyniesie to korzyści nie tylko producentom i sklepom, ale także konsumentom. W przyszłości będą mogły pojawić się np. inteligentne pralki rozpoznające automatycznie, czy włożone do nich rzeczy nie zostały pomieszane pod względem kolorów, a włączony program nie zaszkodzi którejś z koszul, albo lodówki, które od razu będą sprawdzać, czy danemu produktowi nie kończy się już czas przydatności do spożycia. Zaś w sklepach z odzieżą, przy kupowaniu sukienki lub garnituru, system RFID pomoże od razu dobrać najlepiej pasujące dodatki.
Wraz ze wzrostem popularności nowego systemu znakowania pojawia się coraz więcej głosów sprzeciwu. Przeciwnicy twierdzą, że chipy-metki mogą za bardzo wkraczać w naszą prywatność, pozwalają bowiem śledzić drogę danego produktu od fabryki aż po klienta. Zakupione rzeczy są rejestrowane, po podejściu do kasy i zapłaceniu kartą - sklep zna już nasze dane i upodobania, a jeśli mamy ze sobą telefon komórkowy, to nie musimy już nawet płacić kartą (kupując telefon komórkowy podpisuje się przecież zgodę na przetwarzanie danych osobowych...), wystarczy więc, by sklep miał umowę z operatorem, by wiedział z kim ma do czynienia. Posiadanie przez daną sieć sklepów naszych danych i listy upodobań nie byłoby może jeszcze najgorsze, ale skrajni przeciwnicy RFID obawiają się spełnienia wizji z książek i filmów s-f o wszechobecnym śledzeniu ludzi. Jak na razie trudno jednak ocenić prawdopodobieństwo spełnienia się ich obaw, ponieważ nadal, mimo iż jest już wykorzystywana w niektórych miejscach, jest to jeszcze technologia przyszłości i zanim chipy RFID staną się powszechne, minie jeszcze przynajmniej kilka lat.
Źródło informacji: m.in. 4Press.pl, Newsweek nr 31/04
Ten układ identyfikacji radiowej składa się z chipa (mały układ elektroniczny połączony z anteną), zawierającego zakodowane informacje oraz czytników odbierających wysyłane przez chipy sygnały. Z uwagi na wysokie koszty technologia ta stosowana jest na razie w niewielu krajach, głównie w USA oraz w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Niemczech.
Znakowanie towarów i ludzi
Gdy RFID ma służyć do znakowania towarów, chip zostaje umieszczony na produkcie już w fabryce, na tej elektronicznej metce zapisane mogą być wszelkie potrzebne informacje (rozmiar, data produkcji, kolor itp.). Rozmieszczone w magazynach i sklepach czytniki, wchodzące w skład całego systemu komputerowego, śledzą każdy ruch danej rzeczy. Komputer jest więc w stanie od razu podać, jakie towary ma w swoim koszyku dany klient lub jaką rzecz właśnie przymierza. A chcąc sfinalizować zakupy nie musi, tak jak to jest obecnie w przypadku stosowania kodów kreskowych, stać w kolejce do kasy, gdzie kasjer używając laserowego czytnika zlicza po kolei każdy produkt znajdujący się w koszyku. Przy systemie RFID wystarczy przejechać wózkiem przez specjalną bramkę, by na monitorze od razu pokazał się cały koszt zrobionych przez nas zakupów.Te inteligentne metki mogą służyć nie tylko do przyspieszania finału zakupów, ale także do wielu innych celów (i z tego też powodu zaczynają mieć coraz bardziej zagorzałych przeciwników). Mogą służyć także w celach reklamowych, tak jest na przykład w Metro's Future Store w niemieckim Rheinbergu. Towary, które można tam kupić oznakowane są właśnie za pomocą owej technologii. Gdy klient weźmie z półki powiedzmy pastę Blend-a-med, na najbliższym ekranie pokazana zostaje reklama, mająca oczywiście na celu zachęcenie klienta do zakupu tego towaru. Inne sklepy (np. Prada) stosują radiowe metki do tego, by można było lepiej przyjrzeć się oglądanym strojom - wystarczy zbliżyć metkę do czytnika, by na pobliskim monitorze zobaczyć modelkę w tym właśnie ubraniu.
Chipy RFID można wykorzystywać do identyfikacji nie tylko towarów, ale i ludzi. Skorzystali już z tego niektórzy Hiszpanie, zwłaszcza stali bywalcy klubu Baja Beach Club w Barcelonie. Wszczepiony pod skórę chip pozwala na identyfikację gościa, który nie musi mieć już ze sobą wejściówki, nie potrzebna jest mu także karta kredytowa, by zakupić ewentualne drinki - wystarczy, że podsunie barmanowi rękę z wszczepionym chipem, by ten obciążył konto klienta żądaną kwotą.
Technologia ta zaczęła być także testowana w Bibliotece Watykańskiej (jej zbiory liczą prawie 2 mln książek) po to, by łatwiej było zarządzać częścią zbiorów.
Oznakowaniem książek zajęła się włoska firma Seret, która umieściła chipy na ponad 50 tys. udostępnianych w tamtejszych czytelniach książek. Inteligentne metki umożliwiają sprawowanie lepszej kontroli nad zbiorami i ochronę przed ewentualnymi podmianami cennych pozycji na kopie. Wprowadzenie w BW systemu RFID ma też jeszcze jeden plus, dawniej coroczny przegląd zbiorów (porównanie stanu półek z bazą danych) zajmował miesiąc, obecnie tylko niecały dzień.
Entuzjaści nowej technologii podają wiele argumentów za jej szerszym rozpowszechnianiem. Twierdzą, że przyniesie to korzyści nie tylko producentom i sklepom, ale także konsumentom. W przyszłości będą mogły pojawić się np. inteligentne pralki rozpoznające automatycznie, czy włożone do nich rzeczy nie zostały pomieszane pod względem kolorów, a włączony program nie zaszkodzi którejś z koszul, albo lodówki, które od razu będą sprawdzać, czy danemu produktowi nie kończy się już czas przydatności do spożycia. Zaś w sklepach z odzieżą, przy kupowaniu sukienki lub garnituru, system RFID pomoże od razu dobrać najlepiej pasujące dodatki.
Wysoka cena
Jak na razie jednak cena chipów jest zbyt wysoka, by technologia ta mogła stać się prawdziwą alternatywą dla kodów kreskowych. Obecnie jedna metka kosztuje ok. 0,5 euro, ale niektóre firmy (zwłaszcza niemiecka Infineon Technologies) już pracują nad zmniejszeniem kosztów ich produkcji, by cena jednego chipa spadła do 1 eurocenta. W ten sposób radiowe metki mogłyby być stosowane do znakowania nawet najtańszych produktów. Prawdopodobnie nie stanie się to jednak szybciej, niż za pięć lat, tak przynajmniej wynika z szacunków firm produkujących układy RFID.Wraz ze wzrostem popularności nowego systemu znakowania pojawia się coraz więcej głosów sprzeciwu. Przeciwnicy twierdzą, że chipy-metki mogą za bardzo wkraczać w naszą prywatność, pozwalają bowiem śledzić drogę danego produktu od fabryki aż po klienta. Zakupione rzeczy są rejestrowane, po podejściu do kasy i zapłaceniu kartą - sklep zna już nasze dane i upodobania, a jeśli mamy ze sobą telefon komórkowy, to nie musimy już nawet płacić kartą (kupując telefon komórkowy podpisuje się przecież zgodę na przetwarzanie danych osobowych...), wystarczy więc, by sklep miał umowę z operatorem, by wiedział z kim ma do czynienia. Posiadanie przez daną sieć sklepów naszych danych i listy upodobań nie byłoby może jeszcze najgorsze, ale skrajni przeciwnicy RFID obawiają się spełnienia wizji z książek i filmów s-f o wszechobecnym śledzeniu ludzi. Jak na razie trudno jednak ocenić prawdopodobieństwo spełnienia się ich obaw, ponieważ nadal, mimo iż jest już wykorzystywana w niektórych miejscach, jest to jeszcze technologia przyszłości i zanim chipy RFID staną się powszechne, minie jeszcze przynajmniej kilka lat.
Źródło informacji: m.in. 4Press.pl, Newsweek nr 31/04
| « poprzednia | następna » |
|---|


