Nawet przestrzeganie rad dawanych przez Policję, by nie chodzić wieczorami po parku i ciemnych zaułkach, nie wsiadać do windy z nieznajomym, niewiele dziś pomaga. W obecnych czasach można zostać napadniętą w biały dzień, nawet we własnym mieszkaniu. Ale samotnie spacerująca, napadnięta kobieta wcale nie musi czuć się bezradna. Kurs samoobrony lub odpowiedni "odstraszacz" może sprawić, że kobieta zwiększy swoje szanse na wyjście cało z sytuacji zagrożenia.
Kursy samoobrony
Każda kobieta powinna pamiętać o tym, że nie trzeba mieć super siły, aby się obronić, wystarczy odpowiednia technika, pewność siebie i zdecydowane działanie, a tego wszystkiego można nauczyć się podczas kursów samoobrony. Panie powinny wybierać te przeznaczone specjalnie dla kobiet, ponieważ uczą one podejścia do różnych typów przeciwnika, a jak wiadomo każdy napastnik jest inny - inaczej trzeba rozmawiać z gwałcicielem, inaczej z naciągaczem, a jeszcze inaczej z ekshibicjonistą.
Kursy samoobrony dla kobiet można skończyć w prywatnych szkołach samoobrony (ok. 150-200 zł) lub wziąć udział w szkoleniach organizowanych przez Straż Miejską lub Policję w ramach akcji Kobieta Bezpieczna (wówczas koszt kursu jest zdecydowanie niższy, czasami zajęcia są bezpłatne). O terminy odbywania się kursów należy pytać w najbliższej siedzibie Straży Miejskiej lub Policji. Zazwyczaj trwają one kilka tygodni, zajęcia odbywają się 1-2 razy w tygodniu.
Na kursie szkolone przez instruktorów panie uczą się prostych chwytów niezbędnych do obrony i ataku, a także szybkiej ucieczki i wzywania pomocy. Jednak kurs ma przede wszystkim za zadanie odblokować naturalne możliwości kursantki, oswoić ją z agresją i pomóc w zdobyciu pewności siebie. Ważnym elementem szkolenia są ćwiczenia psychologiczne z mowy ciała, asertywności, negocjacji i strategii obrony. Uczestniczki uczą się więc rozwiązywania konfliktów poprzez fizyczną i słowną samoobronę. Takie zajęcia są także dobrą okazją do poprawienia kondycji.
Ochroniarz w kieszeni
Kobieta, która czuje się niepewnie lub często narażona jest na niebezpieczne sytuacje, powinna mieć przy sobie coś, co pozwoli jej skuteczniej rozprawić się z napastnikiem. Trzeba jednak wiedzieć, że nie każdy rodzaj obronnych urządzeń jest odpowiedni dla danej kobiety. Specjaliści odradzają kobietom kupowanie i stosowanie np. pistoletów gazowych i hukowych (tzw. straszaki). Najbardziej odpowiednimi dla pań urządzeniami są:* Elektroszokery. Urządzenia te służą do obezwładniania przeciwnika za pomocą elektrowstrząsów (aby to stało się możliwe, należy dotknąć napastnika szokerem). Są skuteczniejsze niż gaz, ale polecane raczej dla kobiet sprawnych fizycznie, które nie boją się zbliżyć do napastnika i potrafią w sytuacji stresowej zapanować nad tym, by ten nie wytrącił im urządzenia z ręki. Jednym z lepszych paralizatorów jest tzw. taser - lekkie i niewielkie urządzenie, które po zetknięciu z ciałem lub ubraniem napastnika wysyła kilkusekundowy impuls elektryczny, po którym napastnik nie jest w stanie nic zrobić. Plusem urządzenia jest to, że przy dość dużej skuteczności obezwładniania nie wywołuje trwałych obrażeń.
* Gaz. Miotacze gazu mają zasięg od kilkunastu centymetrów do kilku metrów (w zależności od typu). Można je stosować nawet z pewnej odległości, bez dotykania przeciwnika, co daje im w tym względzie przewagę nad elektroszokerami. Pojemnikiem trzeba jednak wycelować w twarz napastnika (a to najczęściej bywa trudne), w przeciwnym wypadku gaz bywa nieskuteczny. Niestety część sprzedawanych powszechnie gazów jest zbyt słaba, by skutecznie i choć na moment zahamować działanie natręta. Gaz polecany jest kobietom słabym i starszym, które boją się zbliżyć do napastnika.
* Urządzenia dźwiękowe. Hałas dezorientuje napastnika i daje czas na ucieczkę. W niektórych sytuacjach wystarcza zwykły głośny gwizdek, znacznie lepiej sprawdzają się jednak tzw. gwizdki pneumatyczne, niewielkie pojemniki, które po naciśnięciu wydają z siebie przeraźliwie głośne dźwięki.
Warto pamiętać, że każde z tych urządzeń, aby spełniło w odpowiednim momencie swoje zadanie, musi być trzymane w kieszeni, a nie w torebce, bo stąd po prostu można nie zdążyć go wyjąć...
| « poprzednia | następna » |
|---|


